piątek, 12 kwietnia 2013

Warsztaty dla kobiet - Wyprawa po kobiecą moc - Poławiaczki Pereł Rugia 2013







zaprasza na

Warsztat wyjazdowy dla kobiet 




W Poszukiwaniu Kobiecej Mocy

„Poławiaczki pereł



 









 

Wyspa Rugia 7-14 września 2013












Kiedy do małży dostaje się ziarno piasku, powoduje jej dyskomfort, ból. By się „uzdrowić” małż zaczyna owijać ziarnko uzdrawiającym kokonem – tak w bólach rodzi się perła.



Każda z Nas doświadcza: kryzysu, porażki, bolesnych sytuacji, czasem przemocy. Są to trudne momenty jednocześnie - często są to właśnie kamienie milowe w naszym rozwoju osobistym.  To sytuacje, kiedy dusza się budzi. Kiedy jest Nam niewygodnie, boli, drażni – poszukujemy, zmieniamy i idziemy do przodu.



Na naszych warsztatach podążymy ścieżkami życia zbierzemy te trudne momenty, uzdrowimy nasze historie, Poszukamy rozsianych po ciele leków, bolączek, trudnych emocji.

Uwolnimy je, aż z naszych doświadczeń urodzi się perła w naszym sercu



Perła jako symbol naszej mocy i siły. Jako symbol tego, co nas buduje – tego, co posiadamy i możemy dać światu.



Na Naszych warsztatach:



Uwolnimy moc w naszych ciałach
Ogień w naszych biodrach
Poszukamy zaklętych w ciele emocji
Zanurzymy się w mroki naszych ciał głęboko do naszego brzucha, tu poszukamy tego, co do uzdrowienia i tego kim jesteśmy
Uwolnimy stare historie rodowe
Wyruszymy na wyprawę w głąb samych siebie
Poznamy Nasze wewnętrzne boginie
Poszukamy tego, co zwie się mitem życiowym
Wyruszymy na nowe tory naszego życia
Poszukamy swojej kreatywności mocy i piękna





Warsztaty odbywać się będą na Magicznej wyspie Rugia. Patronuje tu Biała i Czarna Bogini. Wesprzemy się mocą bogiń, mocą miejsc kultwych i poprosimy duchy natury o wsparcie dla naszych procesów. Wyruszymy w wędrówkę w czasie i przestrzeni po miejscach kultowych. Poznamy rytuały i ceremonie. Poczujemy moc natury. Poznamy nasze kobiece korzenie.
 






Dla kogo:

        Te warsztaty są dla tych z nas, które potrzebują:

- zobaczenia, na jakim etapie życia teraz jestem,
- zrozumienia, zamknięcia i uzdrowienia przeszłości
- usuwania traum w ciele i blokad
- poznać swoje potencjały
- poszukują nowych dróg realizacji
- są gotowe do zmiany mitu życiowego – kreowania zdrowia, miłości, realizacji życiowej/zawodowej
- nie boją się zanurzenia w ciele w jego cyklach, mowie, mocy
- chcą uzdrowienia swoich korzeni kobiecych – w poszukiwaniu mocy
- poszukują zrozumienia duchowego pierwiastka kobiecości poszukują własnych rytuałów, swej wewnętrznej bogini  
- utraciły chęć działania, utknęły w martwym punkcie
- potrzebują się zatrzymać na chwilę, pobyć ze sobą
- lubią spędzać wakacje w nietypowy sposób
- poszukują nowych sposobów do pracy ze sobą
- właśnie w tym momencie zacząć coś zmieniać
- chcą zamieszkać swoje ciało, rozpoznać moc w nich zakorzenioną 



Co zyskamy:



 Dzięki lepszemu kontaktowi z wewnętrznym dzieckiem rozbudzi się moja radość życia i chęć kreowania

Jako kobieta potrzebuje rytuałów, celebracji, tego, co napełnia moją duszę. Tu poznam wiele z nich
   
Zyskujemy lepszy kontakt z ciałem, kontakt z wewnętrznym prowadzeniem, uzdrowienie starych historii i zmianę negatywnych schematów




Możliwość pobycia sam na sam ze sobą. Może znajdziemy ten kawałek nas który się dawno już zagubił

Osadzone w ciałach lepiej będziemy rozumiały swoje potrzeby, jaśniej stawiały granicę

Wolne od historii rodzinnych budujemy własny mit życiowy                                                               



Uzdrowię te kawałki mojego życia jakie tego potrzebują. Może to być podejście do pieniędzy relacji, zdrowia itd. 

Przyjrzę się swoim różnym obliczom, poznam więcej swoich twarzy

Spędzę wakacje w pięknym miejscu i w niezwykły sposób.

Wrócę naładowana energią i odmieniona.




Czym jest ten warsztat:



Wciąż wędrujemy przez nasze cienie i nasze jasne punkty. Zbieramy i rozdajemy energię.
Pozostawiamy rozsiane kawałeczki Nas samych w przeszłości. I wciąż budujemy Nasz własny mit. A czasami realizujemy mit jaki społecznie Nam podano. Kobieta jest zmienna kobieta jest wciąż w drodze poszukująca, przemieniająca się bowiem: 


DLA KOBIET ZMIANA OZNACZA ROZWÓJ NIE STRATĘ!



Niezależnie jak daleko odeszliśmy od plemiennych form społecznych czy też natury nadal podlegamy pewnym cyklom. Choć by nie wiem jak wiele technologii nowoczesnych nas otacza nie zmienia to faktu, że przez życie wędrujemy nieustannym cyklem przemian. Wielu ludzi traktuje to jednostkowo, czując się wyobcowanym, kiedy przechodzi kryzys. Nie rozumie jak się tam znalazło.



Mądrość z ciała płynąca. Nasza cykliczna natura, transformacja ciała i emocji poprzez comiesięczny upływ krwi, wszystko to wpływa na to, że kobietom potrzeba innej techniki. Praca z boginiami prowadzi je nie tylko do integrowania cienia jak został on zdefiniowany przez psychologów, ale i do poznania tego, co wyparte zostało do ciała. Odkrycia dzikich i ciemnych energii na dnie brzucha skumulowanych. Dzięki takiej pracy odkrywamy role społeczne w nas zapisane, ale docieramy też i głębiej do własnej drogi i własnego powołania.



Na warsztatach poznamy ścieżki kobiet te znane i uczęszczane jak i te mało wydeptane. Zmierzymy się z progami i ich strażnikami. Tymi szlakami wędrowało wiele kobiet – Bogiń będą one Naszymi przewodniczkami na ścieżkach życia kobiet. Poprzez cykle, etapy życia, na wyżynach i w mrokach Naszych ciał.
  


W programie:


- Poszukamy własnych zagubionych cykli

- Poznamy Nasze mity te które Nas wspierają jak i te które Nas hamują

- Przejdziemy inicjacje w cel życia,

- Obudzimy Wewnętrzną boginię przewodniczkę byśmy już zawsze znały swoją drogę

- Zobaczymy z jakimi mitami przyszło nam się mierzyć w kanale rodziny, jakie skrypty społeczne dominują w Naszej głowie

- Odmityzujemy takie dziedziny życia jak zdrowie, miłość, praca, pieniądze.

- Odkryjemy rytuały karmiące naszą dusze i stworzymy własny rytuał

- Poznamy nasze tożsamości kobiece ukryte pod postacią archetypów Bogiń – dzięki pracy z konstelacjami

- Wykonamy Rytuał płodności by zawsze Nam się darzyło i byśmy kreatywne były

- Rytuały inicjacyjne – ułatwiające przemianę ról wejście w nowy etap życia

- Celebracja kobiecości

- Medytacje

-Tańce, hulance, swawole:  Taniec Bogini, Oceanu, mocy narodzin, żywiołów, księżyca, spirali ...



 



Szczegółowy Program:
  




1. Dzień:
 Przyjazd i zakwaterowanie, krąg kobiet, integracja. Opis warsztatów, zebranie oczekiwań uczestniczek/ Ceremonia powitalna  


                                                               2.    Dzień: 

- 09.00 – 13.00 Poranne zajęcia z Boginiami – m.in. Praca z wewnętrzną uzdrowicielką, porzucanie starej historii.
- 14.00 Wyprawa na Białe Klify. Tu pod białym kamieniem pożegnamy to, co już odejść musi. Zamkniemy stare historię.
- 20.00 Wieczorna praca z ciałem poprzez taniec
  
3.    Dzień:

- 9.00-13.00 - Uzdrawiające tańce w kręgu, ponowne narodziny taniec akuszerek
- 18.00 Popołudniowe zajęcia z Boginiami  „uzdrawianie ścieżek tych, co szły przed Nami” 



4.    Dzień:

           - 9.00 Wyprawa do świętych kamieni łabędzich - kamieni mocy. Rytuał ponownych narodzin.           
           Przywołanie swojej kreatywności. Przywołanie wewnętrznej bogini.  Taniec 
           - 20.00 - Wieczorna celebracja, taniec, śpiew. 



                                                                           5.    Dzień

Czas wolny – można go wykorzystać na indywidualne wyprawy bądź na wyprawę w głąb samej siebie. Wieczorne zajęcia. 



6.    Dzień: 

 - 9.00 Wyprawa do rezerwatu przyrody – w poszukiwaniu Białej Bogini. Udamy się do jeziora Bogini Herty. Oraz doświadczymy mocy miejsca zwanego tronem białej Pani. Wyruszymy w poszukiwaniu naszych wewnętrznych cykli. Przywołamy wewnętrzną Boginię. Pomedytujemy w miejscu mocy. Zatańczymy taniec odrodzenia. Taniec bogini. Tworzenie nowego mitu życiowego.


 

7.    Dzień :

- 9.00 Poświęcimy ten dzień na zbieranie mocy Poszukamy jej w ciele, emocjach, mitach życiowych.Zobaczymy, co blokuje naszą realizację. Zajęcia będą z przerwami na ćwiczenia własne.


         8.    Dzień:
Celebracja bogini. Przywołani nowego mitu życiowego. Pożegnalny obiad.







Rugia wyspa Bogiń 


 Łabędź jest najważniejszym ptakiem mitologicznym tej wyspy. To ptak duszy. Towarzysz białej bogini.Wędruje on od świata żywych do świata zmarłych nosząc wieści.
Prowadzi dusze na ten świat i je odprowadza. Jest przewodnikiem dusz, również wtedy, gdy się zagubią.
Wyspa Rugia ze względu na to że pozostała najdłużej bastionem pogaństwa w tej części Europy utrzymała dawną tradycję, pozwalając nam zajrzeć do prawieków. Miejsce to poświęcone było Białej i Czarnej Bogini.
Bogini Albionu białego kraju. Sama wyspa wygląda jak bogini ma zarys jej sylwetki. Zaznaczona głowa skrzydła. (wyspa została rozczłonkowana wcześniej było to bardziej widoczne).
Jest to być może mityczna Wyspa, o której opowiadają legendy tej części europy – miejsce gdzie znajduje się magiczny, gorący biały kamień i trzy kapłanki. Kamień ten uzdrawiał. Rugia to miejsce tajemnicze, o którym szeptano wiele legend.. „Avalon” słowiańszczyzny. Tu skały świecą własnym blaskiem.
Słowianie byli na Rugi od IV wieku n.e. A Historia przedsłowiańska trwała tam kilka tysięcy lat i to właśnie nas najbardziej interesuje. Będziemy poszukiwać śladów tej pradawnej kultury. Korzystać z miejsc mocy, jakie tu dla nas pozostawiła. Podążymy szlakiem mitycznym bogiń, kobiet które szły przed nami.



Panował tu długo zwyczaj kobiecych hulanek. Zwyczaj zabaw dla kobiet organizowanych na cześć kultu bogini. Związany z żywiołem wody. Kobiety organizowały wtedy Kilkudniowe święto tańczyły, panowała wielka swoboda seksualna. Określenie ruj związane było niewątpliwie z tradycją Rujewitów. I my do owej tradycji sięgniemy – ruszymy w tan, uwolnimy ciało od blokad. Będziemy tańczyć dla zabawy, radości, poczucia się w ciele. Dla poruszenia ognia i wody w Nas. 

 

Zwiedzimy: 



Arkona - przylądek na północy Rugii. Tu znajduje się znane miejsce kultu światowida. W pobliżu jest klimatyczna wioska rybacka gdzie dachy domów kryte są strzechą. A lokalne knajpki słyną z wędzonych ryb.


Jezioro Herthasse jezioro Bogini miejsce pierwotnych kultów agrarnych


Koenigsstuhl, czyli po polsku tron to największa skała kredowa (108 m n.p.m). Tron Bogini. Znajduje się on w parku narodowym Jasmund.



Jako pamiątkę z wyspy warto przywieść sobie jakieś produkty z rokitnika (sanddorn), np. rewelacyjnie rozgrzewający sok. Wyspa słynie z ich wyrobu.  




Mieszkać będziemy w Glowe-Bobbin - miejscy malowniczo położonym z dala od miast. Za to blisko do obiektów kultowych, jakie będziemy zwiedzać.





Prowadzące:


Justyna Jakimowicz 

mieszkanka Gajówki na Pogórzu Izerskim, matka i babka.Jestem w nieustającej podróży, głównie wewnętrznej.Jestem badaczką Natury(nie tylko ludzkiej) Nauczycielką i uczennicą tańców w Kręgu.Są dla mnie boskim narzędziem w podążaniu przez życie. Bardzo wiele dzięki nim zyskałam i zyskuję. Chętnie dzielę się moimi doświadczeniami.Stworzyłam parę warsztatów z tańcem w roli głównej, w połączeniu z ćwiczeniami energetycznymi, medytacją, kontaktem z drzewami, roślinami i Naturą.Odczuwam silne połączenie z drzewami, ptakami, Ziemią. Od 8 lat spotykam się regularnie w Kręgu Kobiet.Jestem również terapeutką Matrycy Krystalicznej,wg Huberta Ruhsa, fanką Medytacji Labiryntu oraz warsztatów Ani Rataj




Anna Rataj  Jestem - Trenerem rozwoju osobistego - systemu opartego na moich autorskich metodach pracy poprzez; mity, boginie, archetypy, dialogi z subosobowościami, aż po konstelacje planetarne. Techniki jakie stosuje to mieszanka astrologii i różnorodnych kierunków terapeutycznych. Oparte  są one m.in. o moje doświadczenia w pracy z ustawieniami Hellingerowskimi, oraz techniki pracy ze ścieżką serca. Zainspirowane również poprzez "The Mythic Path" S. Krippnera i D. Feinsteina oraz rodzimą Mitoterapie. Ostatecznie wzbogacone elementami Szkoły Integracji Osobowości i Panoramę Społeczną - jedną z technik NLP.  Badaczem mitów - stad już o krok od poszukiwania głębszych znaczeń. Do poszukiwania mitów funkcjonujących społecznie jak i tych które odwiecznie nosimy w sobie zapisane. 


Informacje organizacyjne - Koszt wyprawy: 

Spotykamy się w SZCZECINIE - Mieszkać będziemy w jednym domku - cały zarezerwowany na ten czas będzie dla nas.  Śniadania i kolacje przygotowywać będziemy same.  
Koszt warsztatu - 600 zł - 500 zł przy deklaracji uczestnictwa do 20 czerwca
Koszt noclegów:  99 euro
Dojazd: Bus godzina 15 ze Szczecina Dworzec Główny PKP - trasa to około 4 godziny z przerwą w 
Stralsund na mały spacer.
Wyżywienie:  We własnym zakresie plus koszt obiadu - koszt w restauracji to 7-13 euro - jeśli grupa zdecyduje się na wspólny dla wszystkich posiłek koszt zostanie obniżony. 

Jeśli jesteś zainteresowana napisz do mnie: twoja@mitycznaprzestrzen.pl -wyślę Ci ankietę - pomoże Ci ona upewnić się czy ten wyjazd jest dla ciebie. W kwestii organizacji transportu, bądź zapytania dotyczące warsztatów tanecznych - ja_stynka@onet.pl
Masz pytania dotyczące warunków pobytowych, bądź programu warsztatowego - zadzwoń
 Ania - 722-39-22-80, 
Justyna - 512-50-28-52

Spotkanie organizacyjne odbędzie się w lipcu we Wrocławiu - będzie można wtedy omówić wszystkie wątpliwości. 

Ilość miejsc ograniczona - rezerwacja miejsca następuje po wpłacie zaliczki w wysokości 500 zł na konto 

Anna Rataj WBK Wrocław 53109025030000000101594186


Na tym warsztacie odpuścimy i przyjrzymy się sobie - pokochamy na nowo




 

czwartek, 7 marca 2013

Wiosna ach to Ty :-)





 
Zbliża się moja ulubiona pora roku Niesie za sobą największy potencjał. Moc zamkniętą w ziarnach za chwilę zacznie się materializować. Kocham ten czas wszech możliwości, czas kiedy wszystko jest potencjałem - początkowym jeszcze nie zmaterializowanym. Choć cykliczny za każdym razem inny. Cykl niesie za sobą świadomość tego co będzie – powtarzalność. Jednocześnie wiosna niesie dar odnowy odrodzenia świeżości. To, co powtarzalne zyskuje świeżość, nową jakość. To, co czaiło się w mrokach wychodzi na światło dzienne. Wraz z Przejściem Białej Bogini celebrujemy moce odrodzenia, nowe początki.

Wraz z powrotem Bogini Persefony ze świata podziemnego zamykamy cykl stwarzania.  Powoli to, co kreowaliśmy, przyciągaliśmy do siebie w czasie zimowego snu zacznie się krystalizować i materializować. Nasze nasiona wydadzą kwiaty. Będziemy mogli ocenić, na jakie plony możemy liczyć latem.

Wiosna to też czas rozpuszczania tego, co skostniało, zamarło i potrzebuje wiele ciepła by po zimie ożyć. To czas afirmacji życia w każdej formie. Widać to choćby pod postacią tradycji jaka pozostała w Naszej kulturze – malowanie pisanek. Ta tradycja przeszła do chrześcijaństwa z wcześniejszej słowiańskiej tradycji. Słowianie malowali jajka jako znak odradzania się życia. Jajko było dla Nich symbolem magicznej siły witalnej i płodności.
Wiąże się to szczególnie z czasem równonocny wiosennej. Czasu rytuałów wody, oczyszczania, odradzania.
Bogini reprezentująca ten czas to Ostara (Wielkanoc) – jej mocą jest niewinność. Niesie dla nas odwieczny dar początku. Pomaga odciąć się od starych poglądów, uwolnić od bolesnych wspomnień, lekcji. Dzięki pracy z tą Boginią zyskujemy świeże spojrzenie, nowy zasób sił i chęć do zaczynania od nowa, otwartość na to co się pojawi a to chyba właśnie najlepsza charakterystyka wiosny.
Kolejna Bogini, którą celebrować będziemy to Gaja - jej święto to dzień Ziemi obchodzony 22 kwietnia – to czas powrotu do kontaktu z ciałem, ziemią, uzdrawianiem tego, co wokoło nas i w nas nawołuje do tego. To czas misteriów kobiet. 

W pełni wiosny obchodzić już będziemy Bełtane – 30 kwietnia,
Oraz witać w maju z mroków podziemi wyłaniająca się Persefone. Bogini przeszła wielką przemianę Zanurzyła się w swe mroki i teraz powraca a wraz z nią światło dzienne ujrzy długo znajdujący się w mrokach potencjał. Dla każdego z Nas inny. Ale dla każdego specjalny, jak co roku na wiosnę mamy szanse go rozpoznać i rozwijać.

poniedziałek, 29 października 2012

Ścieżkami Bogiń, czyli o wędrówce po spirali moich cykli






Zanurzam się czasem w mrok mojego ciała czasem od niego uciekam. Odcinam się
Znikam w bezpiecznej przestrzeni mojej głowy. Gdzie słowa pomagają oswoić chaos tego co z ciała wypływa. Oscyluje pomiędzy tym, co z wiedzy wypływa tym co poznaje moja głowa a tym co mówi mi inna mądrość moje ciało, intuicja.

Lawiruje pomiędzy kolejnymi nurtami unikam określenia, szukam autentyczności.

Sięgam po to, co racjonalne sprawdzone. Ale to, co mgliste nieokreślone – powraca – jest odzewem na wołanie mojej duszy. Jest zgrane z cyklem mojego ciała, życia. Wciąż powraca.
Choć nasze cykle zagubiły się już dawno w labiryncie kultury i codziennego życia. To, co jakiś czas spirala się odzywa. Powraca pod postacią trzech Bogiń. Każda z nich karmi inny aspekt mojego jestestwa, towarzyszy na innym etapie życia. Wspiera. Popycha do przodu. Wyprowadza na nieznane meandry mojej osobowości. Inicjuje materializuje bądź zamyka wielkie procesy i etapy mojego życia. Oswajam powoli lekcje, które mi niosą, przedzieram przez barykady mego ego. Łamie schematy, jakie sobie utarłam. Przecieram nowe ścieżki. Prowadzące do mojego ciała. Do siebie do nich.

Podążam ścieżką Bogiń – tych, co szły przede mną.

Czas mroku – najlepiej uciec do głowy – racjonalizuje – szukam określeń na to, co ze mną się dzieje. Szukam odpowiedzi.
Bogini ciemności ma wiele oblicz.
Ciemno – ciepłe otulające, dodające sił. Pra - macierz, z której wypływa wszystko. Dlatego kocham jaskinie – inicjują we mnie ten właśnie proces. Zacierania się w mroku, w sobie. Wyłączają umysł. Zastygnięcie. Zasilenie. Ciało przejmuje prowadzenie. Osadzam się.
Wychodzę nowonarodzona. To oblicze czarnej bogini matki, dawczyni życia.
Jednak by mogło powstać życie, potrzeba uczynić przestrzeń, coś musi odejść, umrzeć.
Idea umierania, oczyszczania – jak że bliska kobietą. Odwieczna przemiana życia w śmierć by powstało nowe życie wpisana w nasz cykl co miesięczny.
A więc ja znów zakańczam, oczyszczam. Zamykam stary etap. Przyzywam czarną boginię, proszę o wsparcie.

Lęk przed zmianą zamraża. Proces zastyga. Tkwię. W niedokończeniu, niedookreśleniu rodzi się złość. Próżno szukać spokoju. Napięcie się nasila. Pomaga pójść dalej. Skupia na tym co się dzieje. Podążam za tym.
Jakże ciężko żegnam to co stare Mam pamiętliwą głowę i pamiętliwe ciało. Oczyszczanie to podstawa mojej egzystencji. Na pomoc przywołuje żywioły:
- Ogień z jego mocą spalania i transformacji tego co zbędne,
- Wodę z siłą rozpuszczania starego, obmywania ran. Oczyszczania i ożywiania,
- Wiatr z darem rozpraszania, rozwiewania starych idei i schematów
- Ziemię z darem przyjmowania tego, czego sama już dźwigać nie mogę.


Ze światłą w ciemność z ciemności w światło.
Prowadzę nieustanną pielgrzymkę do ciemnego labiryntu mojego ciała. Przewodniczką mi Lilith.
Poszukuje tu odpowiedzi, tego co blokuje, emocji które trzeba uzdrowić. Tu rodzi się uzdrowienie.

Tu  w mroku powstaje idea, zalążek przyszłych działań. Rodzi się życie. Twórczość. Także tutaj poszukuje odpowiedzi, dlaczego niektóre idee nie mogą na światło dzienne wypłynąć.


Moc Czarnej Bogini:

- w rozproszeniu trwonimy energię, realizujemy nie swoje pomysły, tracimy kontakt ze sobą. Już nie wiemy, co czynić. Moc czarnej przywołuje nas do centrum. Osadza w ciałach. W emocjach. W tu i teraz.
- kieruje ona instynktami – pomagają nam one nie ulec dyktaturze głowy. Ciało nawołuje do kontaktu. Dzikie energię uwalniają się w nas i przywołują archetypowe moce.
- Czarna Bogini regeneruje nas i prowadzi – czasami bolesnymi ścieżkami – do uzdrowienia.
- Kontaktuje nas z mocą i mądrością przodków.
- Pomaga uzdrowić i oczyścić się z tego co zbędne. Uwalnia od starych programów.
- Daje kontakt z emocjami społecznie nieakceptowanymi, takimi jak gniew, agresja, żal, smutek… dzięki czemu wzbogaca Nas Pomaga zintegrować nieakceptowane fragmenty siebie. Inicjuje przemianę i rozwój.
- Dzięki jej mocy wychodzimy poza schemat daleko poza konwenans społeczny.


W tym cyklu osadzam się, kiedy jestem zbyt daleko od siebie. Kiedy gnam bez celu. Ciało przywołuje mnie do środka. Czarna Bogini przybywa. Proces z nią jak zwykle wzmacnia. Wycisza. Teraz szukam inspiracji na to, co dalej.

środa, 24 października 2012

Święto Bogini Mokoszy






Mokosz  to Słowiańska Bogini związana z aspektem matki ziemi. Również deszczem. Mrokiem, wilgocią. Tam właśnie w głębi naszych ciał w wilgotnej ciemności rodzi się nowe. Bogini ta wiąże się więc z płodnością. Ale również w znaczeniu – sadzenia ziarna na dobrym gruncie. Sianie idei z nadzieją na materializacje.

Święto jej według różnych źródeł raz wypada na koniec października innym razem na wiosnę. Myślę, że nie ma tu sprzeczności - raczej ukazuje to cykliczną naturę kalendarza naszych przodków. Jesienią świętujemy sadzenia ziarna do płodnej gleby by mogło dojrzeć. Zmienić się. Również by mogło zakwitnąć cześć z niego musi obumrzeć. I taki to czas - zakańczania zamykania pewnych etapów by powstało miejsce dla nowego.
Ważnym elementem było wsparcie przodków, których moc rosła wraz z jesiennym czasem.


To czas na sadzenie i oczekiwanie. By wiosną ziarna nasze zakwitły.

Bogini Matka ze śmierci rodzi życie.

Innym elementem był aspekt seksualny powiązany z tą Boginią.
Seksualność i płodność powiązana była ze sobą nierozerwalnie. By pole mogło rodzić kobiety dotykały ziemi nagim łonem. Łona jako brama życia było czczone w wielu archaicznych kulturach europy.
Mokosz przypomina nam również o jego sakralnym aspekcie.

Wykorzystajmy ten czas jesienny na stworzenie najlepszych warunków dla naszych ziaren – idei. Co mu sprzyja, co blokuje jego rozwój? W jakiej kondycji jest moje ciało/ grunt dla ziarna?

Teraz jesienią schodzę w mroki mojego ciała wprost do mojej macicy – by poznać potencjały jakie tam są ukryte.

piątek, 28 września 2012

Wyprawa na Kretę w poszukiwaniu swich kobiecych korzeni, tożsamości i przyjemności






Przywołał Nas szum morza a może istot w nim mieszkających. Powitał piękny zachód słońca nad wyspą. Tak zaczęła się nasza przygoda na szlaku bogiń.
To właśnie boginie sprawiły, że tam się udaliśmy. Kreta – wyspa gdzie Boginie są wciąż żywe.
Magiczne miejsce, które tylko na pierwszy rzut oka wydaje się taka jak opisano ją w przewodnikach.

Korzenie to kultura minojska - tu wiele trzeba by wyjść z Labiryntu Ariadny w jaki złapali się wpółcześni badacze. Potwór minotaur, biedniutka Ariadna zwiedziona na manowce, pałace królewskie, i wiele innyhc mitów czeka na śmiałków którzy nie zabładzą w labiryncie. Dojdą do sedna środka. Droga tam prowadzi poprzez nasze ciała. To w nich zapisana jest pamięc i sens rytuałów i wierzeń starożytnej krety. Jadę więc na szlak świętych pałaców witam wężowe boginie, panie jezior i zwierząt, wielkie matki. Wędruję
 ścieżkami labiryntu pojawiają się zapomniane obrazy. Już blisko...





Wężowa Bogini. Chroniczne bóstwo. Ofiaruje Nam kontakt z naszymi instynktami, ciałem. Matka Potni (Pani). Jej kapłanki co dzień wychodziły przed jaskinie wznosząc ręce oplecione wężami ku słońcu. Znów łączymy to co mroczne ciemne z jasnym. Z mroku w światło. Wężowe boginie wiązały się również z aspektem seksualnym. Cielesnym. Rozpasaniem – określającym radość z ciała. Ich piękne odsłonięte piersi nawiązywały do płodności ale i obfitości pokarmu. Bogini matka karmi swoje dzieci.  





Początki cywilizacji można określić na IV tys.pne wtedy to w obszarze wysp morza egejskiego zaszło wiele zmian, które w efekcie dały kulturę minojską.
Zakłada się, że naczelną pozycje w kraju mieli kupcy i że oni właśnie zarządzali pałacami. Ale nijak to się ma do wnętrz pałacowych. Wszystko jest delikatne służące pieszczeniu oka. Malowidła naścienne przedstawiają piękne kobiety, boginki.
Miejsce emanuje kobiecością. Dlaczego by nie handlem miały się zajmować kobiety? Myślę sobie patrząc na współczesną „przekupkę”. Zresztą Sam Herodot pisał o tym że Egipcie był świadkiem jak kobiety zajmowały się handlem mężczyźni spędzali czas na tkaniu. Dyskryminacja? Tylko, jeśli spojrzymy na to miara współczesnych i i ocenimy co męskie a co kobiece. Ach naiwność – to, co dziś określamy pewnym porządkiem rzeczy nie jest wieczne.
Nijak do tego się da przyłożyć teorie dyskryminacji, nie były to również feministki. Taki był porządek rzeczy.

Pałace zarządzane były przez kapłanki. Pałac łączył się z miastem. Tworzył ogromny współdziałający organizm. Nastawione tu było wszystko na wytwarzanie – perfum, olejków, oliwek. Sztukę, kontemplacje oraz czas sakralny.
Przechadzając się uliczkami pałacu zamiatam spódnicą wiekowy kurz. Pojawia się poczucie misji, każdy tu był ważny miał swoje zadania. Rodzaj pracy i widoki naokoło sprzyjały kontemplacji. To miejsce miał swój czas – który płynął powoli inaczej. Ogarniał mieszkańców. W jego czasoprzestrzeń dostaliśmy się i my. Patrzę na zegarek mija 8 godzina.

Przez ten dzień staję się częścią tego mechanizmu. Miejsca gdzie sakralne przeplata się z profanum. Plątanina ulic – święty labirynt. Trzeba znać określone rytuały by wiedzieć którędy iść i jakie bóstwo prosić o wstawiennictwo. Labirynt – Labrys – podwójna siekiera symbolizująca dwoistość świata ciemną i jasną stronę. Greckie słowo labirynthos znaczy Dom podwójnej siekiery. Dom, labirynt jaskinia – wszystkie one nawiązują do pradawnego wierzenia, iż w mrokach odrodzenie. Tam w najciemniejszych miejscach dokonuje się boski spektakl umierania i odradzania. Cykl się zamyka. Persefona schodząca do podziemi powracająca z darem dla żywych. Spiralne wzory na budowlach. Tańce pogrzebowe i rytualne kapłanek. Ziarno jako ofiara dla bogów. Wszystko to podkreśla wierzenie w wieczność cyklu. Z śmierci życie z życia śmierć. Labrys znaczy też kobieta. Wnętrze labiryntu, łono matki ziemi tu się rodzimy i powracamy by się ponownie narodzić. Mroczne sale pałacowe takowym inicjacją służyły.




Radość tworzenia, zabawy powiązane z cyklami przyrody, uczty gdzie z radścią żegnano zmarłch wierząc w ich wizytę u przodków i ponowne narodziny. Wszechobecny miód. Wszystko przeplatata obecnośc Bogini - wielkiej matki hojnie dającej, Pani zwierząt symbolizującej dualizm zawarty w życiu uwczesnych. Wreszcie Bogini wężowa - ukazująca ciało jako źródło radości i rozkoszy. Święty byk symbol zmysłowości. Obfitości. Bliskości z ciałem i przyrodą. Nic dziwnego że ta cywilizacja nie tworzyła fortyfikacji. Ten klimat udziela się i Nam staje ze wschodem słońca. Cieszymy się pięknymi widokami. Radujemy język smakiem lokalnych owoców. Wystawiamy  ciało na pieszczotę słońca. Rozpływamy się razem w morzu. Tworzymy swój w własny cykl. Aktywności i nic nie robienia. Leniwe pranki na plaży, aktywne popołudnia - zwiedzanie. Kolacje o zachodzie słońca jedzona na plaży. Potem szwędanie się w gwarze ulicznych sklepików.





Naturalne kosmetyki, miody najpyszniejsze w europie, oliwki, wiele pysznych lokalnych smakołyków. \
A potem zwiedzamy kolejny pałac. Tam ceremonialnie zjadamy posiłek na szczątkach świątyni. Ciekawe jak bardzo różni się nasze menu?





Ale od początku Nasza wyprawa rozpoczyna się w Chani. Miasto to stoi na murach miasta minojskiego. Daje to efekt piętrowego układu domów. Hotel trafia Nam się na takim murze. Śpie i śnie o morzu. Początek narodziny. Pierwotny cykl ciała. Falowanie. Budzę się o 5 rano wypczęta. Ruszamy na poszukiwanie śniadania :-) Lokalny sklepik daje Nam zestaw smakołyków. Po drodze z htelu mijam odkopane szczątki miasta minojskiego - potem się okaże że były one prawie w każdym miejscu gdzie rezerwpwałam nocleg. Za każdym oknem.
Śniadanie jemy na plaży. Podziwiamy jednocześnie ośnieżone szcyty gór. Do tego mrożona kawa.





Krętym brzegiem morza ruszamy do stolicy wyspy. Miejsce najmniej przyjemne. Ale z cudownym muzeum. Tu zaczynają kształtu nabierać moje  wyobrażenia - o życiu blisko cykli, blisko przyrody. Piękno wyrobów dech zapiera. Delikatność rzeźb. Wszechobecna lekkość. Radość. Przemiana w motyla - uwolnienie z kanonu "tyranicznej pracy i efektywności". Uwolnione piękno. Dawanie sobie. Dziękuje boskie siostry za te inspirację. Zakupuje prezenty - dla siebie :-)




Rano ruszamy na Thiarę wyspę o której się mówi że była zatopioną przez wulkan Atlantydą. Aktualnie po wybuchu pozostała wyspa w kształcie księżyca obejmująca swymi ramionami czubek wulkanu. Aktywnego do dziś.

Rdzeń kal- łączy się ze słowem „Piękna", a to jeden z przydomków Wielkiej Bogini. Minojska wyspa, dziś zwana Santoryn, kiedyś zwała się Kallysti (Kallisti). No, a kto troszkę zna Homera skojarzy to z imieniem nimfy, która więziła Odyseusza na wyspie: Kalypso. Coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że Odyseusz brał udział w jakiegoś rodzaju misteriach, w którym doniosłą rolę pełniła kapłanka Wielkiej Bogini.



Wyspa ta nawiązuje do tradycji trój - koloru Bogini. Znajdują się tu plaże: biała, czarna i czerwona.
Zamieszkujemy w pokoju wykutym w skale. Na klifie z widokiem na wulkan. Znów sny barwne, pełne postaci. Kamienne ściany widok wulkanu o wschodzie słońca, kawa na tarasie. Błogość. Spacerujemy powoli białym miastem. Piękno nie do ogarnięcia jak by miasto zbudowane przez ludzi rywalizowało z pięknem otaczającej przyrody.




Starożytna Thiara zdobiona była kwiatami, ornamentami. Budowle podkreślały potęgę przyrody. Jej kult. Boginią wyspy jest Bogini Egejskiego świata Qerasija. Znanym miejscem jej kultu było Akrotiri. Tu odbywały się rytuały przejścia oraz rytuały zaślubin. W odkopanym mieście znajduje się tzw. Dom Kobiet. Miejsce inicjacji. Symboliczna śmierć i odrodzenie. Ofiarowanie kawałka siebie. Siedzę przed świątynią. Miejsce kultu pochłonięte przez wulkan. Dzięki temu przetrwało. Co oddać bogini by zostało oczyszczone? Co już powinno odejść? Rytuał dopełniony. Ja niechętnie stąd odchodzę. Ale czas na szlak wracamy na kretę.





Ruszamy szlakiem świętych jaskiń. Miejsc Pani Zwierząt Miejsc narodzin. Tu jaskinie są ciemne wilgotne. Panują tu niepodzielnie Boginie Matki. Jest cicho ciepło bezpiecznie. Kontury ciała zacierają się znikamy.
Pani Zwierząt. Bogini łącząca przeciwieństwa "Spotkasz mnie na styku. Tam gdzie niebo styka się z ziemią. Ciemność z jasnością, woda z lądem".



Knossos - Pierwsze, co spotykamy to ogromne spichlerze ziemia ziarno – ziarno ginie w ziemi ale daje plon. Kolejne ukazanie jak blisko kultura i natura sacrum i profanum się przeplatało w życiu ówczesnych. Cykle wegetacyjne – życie rodzące się w mroku. Zasada życia i śmierci. Spichlerz był częścią tej celebracji. Był świętym zbiornikiem, ziarna rodzącego życie Był zatem analogią łona. Nic dziwnego, że Boginie były patronkami roślin i zbóż. Ż e kobiety owych zbiorników doglądały.





Malia kolejny pałac Tu znaleziono piękny naszyjnik pszczół. Symbol boskiego cyklu. Kosmicznego przejścia od światła w ciemność i z powrotem. Nad pałacem piecze ma góra świętej Seleny. Pałac w dużej mierze ma kolor czerony kojaży mi się z obfitścią i kultem przyjemności Moze nie przypadkiem tu właśnie znajdowały się największe pylosy. Naczynia do przechowywania m.in. oliwy i innych dóbr. Bliskość morza sprawia że panuje tu cudowny klimat. Do dziś miejsce otoczone jest gajem oliwnym.



Matala - Jaskinie tu emanują inną energią służyły boginiom chtonicznym wężowym. Matala – miejsce gdzie są najbardziej zjawiskowe jaskinie na plaży. Noc idąc wzdłuż morza za drzew wynurza się widok niezwykły wielka skała wypełniona jaskiniami w każdej z nich płonie ogień. Skała jaśnieje. Wrażenie potęguje mrok morza i jego szum. Na tle światła widać zarys sylwetek dumnie wyprostowanych kobiet. Inny obraz wschód słońca śpiew i taniec. Wyciągnięte do nieba dłonie nadgarstki zdobią węże.
Kolejny powiew wiatru rozmył obraz. Widzę tablicę – zwiedzanie do godziny 17 wstęp wolny ale na własną odpowiedzialność.
Jaskinie nie mają barierek zabezpieczeń. Robią niesamowite wrażenie – najlepsze z daleka z bliska odkrywamy, że ich wnętrza zmieniły się w grobowce rzymskie napełniły się emanacją śmierci jako procesu nieodwracalnego. A przecież są symbolem ponownych narodzin odrodzenia tak jak i wąż był symbolem ponownego narodzenia.



Wspinamy się jest gorąco jaskinie oddają ciepło zebrane za dnia. Towarzyszy Nam zapach dzikiego tymianku, dźwięk dzwonków kóz pasących się naokoło. Szczyt niedaleko. Moment zawahania i już Jesteśmy Otacza nas skała. Widok na morze. Jesteśmy na miejscu. Kobiety wieczne, kobiety cykli, od wieków wędrujące po tych skałach witają się z Nami...
Oś świata, przeplatanie cykli, wędrówka po spirali, labirynt się kończy wszystko styka się w jednym miejscu. Jesteśmy tu w domu w energii Naszego serca.