niedziela, 13 listopada 2016

Na szlaku wodnych Bogiń




Jesteśmy z wody, tu się wszystko zaczyna. Woda wypełnia twój brzuch, kiedy niesiesz nowe życie. Woda jest na początku. Woda niesie pamięć początku.


Wejdź do wody, dotknij jej, poddaj jej naturze – a przypomnisz sobie to co zapomniała twoja głowa. Woda da ci dostęp do każdej pradawnej krainy, oplata ziemie i łączy. To co w jednym miejsc się wydarza woda niesie niczym wieści do wszystkich miejsc – wystarczy umieć je odczytać.


 

                                          Miejsce kultu Bogini wody, sakralne miejsce łączenia się dwóch strumieni




Rytuały związane z wodą, matką boginią występują w wielu kulturach. W kilku z nich np. u Piktów (dziś Szkojca) twarz Bogini, to pomarszczona tafla wody płynącej. Wpatrując się w wodę dostrzeżesz twarz pradawnej matki, zmieniającej się z każda falą. Bogini wody ma wiele twarzy. Plemiona budowały domy na wodzie, by żyć na łonie swej matki, (patrz Crannog Centre). Badania archeologiczne wykazały, że choć łowili ryby, nie stanowiły one ich pożywienia. Łowiono tylko w celach rytualnych.
Wodne boginie, syreny, wenus z wody narodzoną, święte wyspy z mocą oczyszczającą (Avalon, Rugia, Iona itd.)  Ukazują moc tego żywiołu.





                                                          Crannog Centre


Ułóż się w wodzie, otwórz na jej mądrość i dary tego żywiołu. Pozwól by woda przepłynęła przez ciebie, twoje ciało. By rozpuściła swa jakością stare rany, bolące historię. By rozmiękczyła struktury blokady w ciele tkwiące. Daj sobie odczuć jak strumień przepływający przez ciało usuwa te stare osady niosąc uzdrowienie. A potem poczuj rytm swojego ciała, wda cię poprowadzi. Napełni swa mądrością. Przywróci naturalny cykl.
Daj się jej ponieść, a poniesie cię daleko. Poza czas i przestrzeń. Dotkniesz najdalszych zakamarków, największych sekretów. Woda mówi głosem sióstr, których już nie ma, mówi milionem głosów kobiet, niesie ich prośby, historie, zaklęcia. Niesie ich mądrość, radości i smutki.
Oczyści, co potrzebuje być oczyszczone w jej kojącym działaniu. Fala po fali poczujesz dotyk, tych co były przed nami.



                                          Iona, świat Kobiet, miejsce kultu wody.


wtorek, 6 września 2016

Kurs Pracy w Polu Archetypów





Nadszedł czas by podzielić się pracą w polu, jaka powstała w trakcie moich kilkunastu lat poszukiwań. Zapraszam osoby poszukujące metody do pracy z ludźmi. Metoda oparta będzie o prace z polem. Ale narzędzia możecie dobrać do niej sami – mogą to być karty z Boginiami, bądź zwierzętami mocy. Zależy mi na grupie, która będzie najpierw uczyła się pracy w polu a potem wraz ze mną poszukiwała nowych aspektów pracy z nim. Rozwoju metody. Dlatego poza półrocznym kursie, planuje od czasu do czasu spotkanie doradcze (omawianie swojej pracy), oraz grupę dyskusyjną dla wszystkich uczestników. Istnieje również możliwość asystowania w moich warsztatach.

To będzie druga edycja szkolenia. Postaram się, by było jak najbardziej efektywne dla was. Na ten moment plan zajęć obejmuje 7 godzin ćwiczeń i jedną godzinę teorii, każdego dnia z weekendowego zjazdu. 







 


Metoda umożliwia prace z grupami oraz sesje indywidualne. Pracować nią można również z parą. Ofiaruję ci to, czego sama uczyłam się przez lata. Do czego dochodziłam w trakcie pracy z ludźmi w moich poszukiwaniach literackich. Będzie to droga na skróty do pracy z polem, która mi zajęła kilka lat. Wielu elementów uczyłam się w praktyce, dlaczego nie działa, coś dziwnego dzieje się z osobą, z którą pracuje i wiele innych Jednym zdaniem nie tylko daje ci metodę pracy, ale i „uzbrajam” cię w wiedzę i narzędzia, kiedy to już praca w polu nie wystarcza.

Do kursu dołączony będzie podręcznik – z najważniejszymi wiadomościami. Materiałami dodatkowymi. Listą polecanych książek.

Kurs obejmował będzie najważniejsze informacje z zakresu pracy z ludźmi, etykę, prace z krytykiem wewnętrznym, traumami, szczegółowy program poniżej.



PROGRAM:

1. Pole morfogenetyczne: definicja, działanie, wpływ
2. Wykorzystanie właściwości pola do pracy z klientem
3. Zasady pracy w polu
4. Praca w polu w ujęciu Hellingerowskim i pracy z subosobowościami
5. Subosobowości – czyli z kim właściwie pracujemy i kto jest naszym klientem
6. Wybrane tło mitologiczne: Boginie, Zwierzęta Mocy
7. Poziomy pracy z mit, duszy, mit rodu, aktualny skrypt itd.
8. Dawka wiedzy psychoterapeutycznej – traumy, nadużycia, nałogi – jak pracujemy i co nam do tej pracy potrzeba
9. Psychopatologia – czyli diagnozy psychiatryczne
10. Dlaczego praca z postaciami to za mało, czyli czemu postać nie znika – praca z kompleksem i przymusem odtwarzania i inne poza polowe sytuacje
11. Etyka terapeuty
12. Ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia….





Dla kogo jest ten kurs:


1. Osób poszukujących nowych sposobów pracy z klientem indywidualnym i grupowym
2. Terapeutów i terapeutek zainteresowanych pracą w polu morfogenetycznym
3. Tych z was, którzy chcą poszerzyć swoje umiejętności zawodowe
4. Osób pracujące w zawodach związanych z leczeniem i uzdrawianiem, terapią, dworactwem bądź coachów


Więcej o metodzie: Praca w polu u podstaw ma założenie, i że nasze ego nie jest monolitem i że w naszej osobie mieści się wielość postaci o różnych intencjach, celach, emocjach, patrzeniu na świat. W metodzie tej chodzi o odsłonięcie tego pola i odkrycie tych postaci. Często potrafi jedna z nich zawładnąć całością i żyjemy z jej miejsca, patrzenia na świat, potrzeb i celów. Na przykład postać matki przejmuje kontrole i zagarnia całe nasze życie. Niby jest dobrze, ale pod powierzchnią buntują się pozostałe postacie i dają znaki poprzez symptomy, obniżenie nastrojów, niezadowolenie teoretycznie bez powodu itd. Tu będziemy uczyć się poznawać te postacie i znajdować te utknięte miejsca. W ramach pracy w polu doprowadzamy do dialogu i porozumienia subosobowości – czyli części nas.
Kolejny wymiar pracy to role z domu rodzinnego, skrypty nam wgrane – w tym miejscu pomocne robią się karty – przykładowo - Boginie ilustrują różne wymiary kobiecości, mity o nich stanowią punkt wyjścia do rozważań nad problemami, ranami i mocami kobiet. Rolami, w jakie wpadamy.
Karty mocy – ilustrują również nasze archetypy i kawałki nas do rozpoznania i rozwinięcia.
Każde narzędzie – karty, jakich będziemy używać będą miały ten wymiar – poznać skrypty, jakie się nam realizują albo, jakie są nasze, ale nie odkryliśmy ich do tej pory.

Poprzez dialog z Kawałkami Nas – ukrytymi pod postacią kart poznamy mity (scenariusze), jakie realizują się w życiu. Poszukamy ich źródła oraz znajdziemy dla nich rozwiązanie. Więcej o metodzie na stronie www.mitycznaprzestrzen.pl
w dziale czytelnia.










Co zyskasz:

- wiedzę jak pracować z ludźmi
- poprawę swego życia zawodowego i rodzinnego
- pomysł na siebie – wyrażenie swoich potencjałów
- możliwość poznania swoich tożsamości wewnętrznych
– będziemy, bowiem wiele ćwiczyć na swoich polu
- rozwój osobowości i rozwój zwany duchowym
- narzędzie do pracy w formie sesji indywidualnych jak i warsztatowych
- nową perspektywę spojrzenia na pracę z ludźmi i z samym sobą
- przepracowania w ramach wyżej wspomnianej praktyki swoich problemów życiowych
- dostaniesz spójny system do pracy z innymi – połączony z możliwością superwizji, konsultacji ze mną
- możliwość uczestnictwa darmowego jako obserwator w prowadzonych przeze mnie konstelacjach - by poszerzać swoją praktykę.
- możliwość rozbudowywania tej metody pracy przy współpracy ze mną i innymi osobami z kursu – wiadomo, co kilka głów to nie jedna.
- mam nadzieję, że zyskasz super przygodę, jaką jest wejście na ścieżkę pracy z polem.
- impuls Do nowego początku, nowego obrania ścieżki zawodowej, wyjście z impasu


Informacje organizacyjne:
Miejsce warsztatu: Wrocław
Daty:
29-30 paźdzernik 2016, 26-27 listopad 2016, 10-11 grudnia 2016, 21-22 stycznia 2017, 25-26 luty, 25-26 marca.
Godziny zajęć:
Sobota 10.00 - 19.00
Niedziela 10.00 - 17.00
W tym godzinna przerwa na obiad.
Integralną częścią szkolenia jest 7 zjazd w czerwcu - będący jednocześnie pracą nad osobistymi problemami uczestników na sesjach jakie zdążlili już zrobić, jak i doszkoleniem, i egzaminem końcowym. Wstępna data to 17-18 czerwca.
Inwestycja w siebie: 550 zł weekend. Płatne z góry za dwa spotkania – potem przy każdym kolejnym.
Spotkanie informacyjne: 23 września godzina 18 odbędzie się spotkanie organizacyjno/informacyjne – wraz z pokazem metody, omówieniem programu, sesją pokazową. Będzie miejsce na Wasze pytania i wątpliwości. Miejsce spotkania podane zostanie, po zgłoszeniu mailowym, bądź telefonicznym.

O mnie: Anna Rataj: Trener, Antropolog Kulturowy. Założycielka ośrodka Mityczna Przestrzeń. Twórczyni własnej metody pracy z mitem osobistym oraz archetypami kobiecymi. Wspieram ludzi w rozwoju, poszukiwaniu swoich potencjałów oraz indywidualnego wyrazu swojej osoby.

„Zainspirowały mnie tradycje plemienne, rytuały, mity. Odkryłam własną ścieżkę - jak można pracować z współczesnymi mitami w nas zapisanymi. A także, jak wiele niosą dla nas przekazu te tradycyjne opowieści. I tak kawałek po kawałku powstała metoda pracy z wewnętrznymi Boginiami, - personifikacjami fragmentów naszej osobowości. Z mitem życiowym - tym, co napełnia naszą egzystencję sensem, ale i tymi schematami, które nieuchronnie się powtarzają w naszym życiu”.

Kontakt i zapisy: Anna Rataj twoja@mitycznaprzestrzen.pl, tel: 722-39-22-80
Przed zapisem każda osoba proszona jest o kontakt telefoniczny, by umówić się na rozmowę kwalifikacyjną. Ma ona na celu obopólne sprawdzenie, czy te spotkania będą dla obu stron odpowiednie i czy chcemy razem współpracować.

O metodzie można poczytać na łamach sensu - artykuły o mojej pracy warsztatowej:

http://zwierciadlo.pl/psychologia/rozwoj/osobowosc-kobiety-bogini-lilith


http://zwierciadlo.pl/psychologia/zrozumiec-siebie/boginie-w-kobiecie-twoje-oblicza


Moje strony: www.mitycznaprzestrzen.pl

,
http://kobietawrozwoju.blogspot.com/

Zapraszam na kurs

środa, 17 sierpnia 2016

Spotkania Bogiń - cykl dla kobiet.

To już czwarta edycja cyklu pracy osobistej dla Kobiet "Spotkania Bogiń"



                             TO WARSZTATY DLA TYCH Z NAS, KTÓRE POTRZEBUJĄ:


 

- zobaczenia, na jakim etapie życia teraz jestem
- uwolnienia się od powtarzającego się wzorca relacji partnerskiej, zawodowej, rodzinnej
- zrozumienia, zamknięcia i uzdrowienia przeszłości
- usuwania traum i blokad w ciele np. seksualnych
- poznać swoje potencjały
- poszukują nowych dróg realizacji
- są gotowe do zmiany mitu życiowego – kreowania zdrowia, miłości, realizacji życiowej/zawodowej
- nie boją się zanurzenia w ciele w jego cyklach, mowie, mocy
- chcą uzdrowienia swoich korzeni kobiecych
- poszukują zrozumienia duchowego pierwiastka kobiecości poszukują własnych rytuałów, swej wewnętrznej bogini
- utraciły chęć działania, utknęły w martwym punkcie
- poszukują nowych sposobów do pracy ze sobą
- właśnie w tym momencie zacząć coś zmieniać
- chcą zamieszkać swoje ciało, rozpoznać moc w nich zakorzenioną
- chcą się zasilić mocą kobiecego kręgu.
- uwolnić się od destrukcyjnych wzorców












CO ZYSKAM POPRZEZ UCZESTNICTWO W ZAJĘCIACH:

Dzięki lepszemu kontaktowi z wewnętrznym dzieckiem rozbudzi się moja radość życia i chęć kreowania

Jako kobieta potrzebuje rytuałów, celebracji, tego, co napełnia moją duszę. Tu poznam wiele z nich

Lepszy kontakt z ciałem, sprawi, że poczuję się lepiej jako kobieta, rozpoznam swoje potrzeby, emocje, będę wiedzieć a nie poszukiwać rady w świecie

Uzdrowienie historii rodzinnych sprawi że ród będzie mnie wspierał a nie blokował. A ja nie będę powielać ról ani wzorców z domu wyniesionych

Wolna od historii rodzinnych, oczekiwań kulturowych odkryję własne potencjały, moce, potrzeby i zacznę budować własny mit życiowy

Poznam moc kobiet, siłę wsparcia kobiecego kręgu, będę w miejscu gdzie bezpiecznie i z akceptacją mogę być sobą


Uzdrowię te kawałki mojego życia jakie tego potrzebują. Może to być podejście do pieniędzy relacji, zdrowia itd.

Przyjrzę się swoim różnym obliczom, poznam więcej swoich twarzy, zrozumie role, jakie gram i będę mogła znaleźć ich pozytywne strony





CZYM JEST TEN WARSZTAT:

Jeśli zauważasz powtarzający się w twoim życiu schemat – taki jak:


- przegrywania pomimo dania z Siebie wszystkiego
- wciąż powtarzających się ról granych z partnerem, przyjaciółmi, bliskimi
- nawracające problemy
- wchodzenie w konkretne role w życiu, choć nie przynoszą nam już one satysfakcji
- powtarzania scenariusza swoich rodziców dotyczącego np. finansów bądź relacji

być może właśnie odkrywasz rządzący Tobą Mit. Nasz warsztat pokaże Ci jak dalej z nim pracować. Poznamy wielość postaci, z jakich się składamy, role jakie gramy – schematy i wzory odtwarzane.
W ramach zajęć będziemy intensywnie pracować nad poznaniem własnego mitu – czyli odkryciu swojego prawdziwego ja, swojej ścieżki życiowej, potrzeb.
Systematyczność sprawi, że możemy powoli pozbierać te wszystkie kawałeczki powoli pożegnać to, co zbędne. Uwolnić się od nie swoich schematów, narzuconych norm. Otworzyć się na własne potencjały. Rozpoznać, co nas wzmacnia, co osłabia. Po kawałku poznać całą swoją wewnętrzną mitologię – wszystkie tożsamości kryte pod postacią Bogiń. I nauczyć się komunikować z nimi.





PRACA Z GRUPĄ DAJE:
wsparcie dla Twoich własnych procesów, bezpieczną przestrzeń dla Ciebie takiej jaką jesteś, możliwość odkrycia swoich wzorców funkcjonowania w grupie, rozpoznania ról w jakie wpadamy, większą motywację do pracy, nowe kontakty i relacje, rozpoznanie siebie w czyjejś historii, jak również większą energię do zmiany trudnego wzorca. Bowiem grupa to więcej niż suma jednostek. Efektem warsztatu jest też krąg kobiet wzajemnie się wspierających/radujących - długo jeszcze po zakończeniu cyklu.

Jeśli jesteś zainteresowana pracą z grupą, ale nie jesteś pewna, czy ten cykl jest dla Ciebie - zadzwoń - lub napisz.
Osoby zainteresowane zapraszam do kontaktu - przygotowana jest ankieta, która ma na celu uwzględnić wszystkie potrzeby uczestniczek. I sprawdzić czy te warsztaty są dla Ciebie.


Daty:
- 09.10.2016,
- 19.11.2016,
- 17.12.2016
- 15.01.2017
-12.02.2017
- 11.03.2017




Spotkanie informacyjne 2.09.2016 - godz. 17 :
  Zapraszam na spotkanie otwarte na temat kultury Bogicznej w starej europie. Opowiem też o ostatniej wyprawie w poszukiwaniu zabytków Bogiń na terenie Szkocji. Opowiem o kamiennych kręgach, magicznych wyspach, jaskiniach, pradawnym ludzie zamieszkującym Szkocję i bardzo magicznym pierwszym miejscu na świecie.
Będzie to wprowadzenie w tematykę, a może raczej klimat półrocznego cyklu dla kobiet: „Spotkania Bogiń” Cykl warsztatowy zbudowany jest na bazie rytuałów oraz pracy z ciałem. Na wykładzie opowiem więcej o programie oraz metodach pracy jakie stosuję na zajęciach. Będzie czas na pytania i odpowiedzi a na koniec wykonamy wspólnie ćwiczenie. Spotkanie dla zainteresowanych cyklem półrocznym :-))) Zapraszam Miejsce: Wrocław


Informacje i zapisy: Anna Rataj 722-39-22-80 twoja@mitycznaprzestrzen.pl
Inwestycja w siebie: 720 zł przy płacie zaliczki - w wysokości 300 zł - do 20 września 2016, po tym terminie, lub opłata, w większej ilości rat 780 zł (130 zł za spotkanie).
Opłata obejmuje 6 spotkań warsztatowych, plus jedną sesje indywidualną.

Zapraszam do Bogicznego kręgu.

piątek, 29 stycznia 2016

Luty - kiedy ogień ogrzewa ziemię, a Bogini Brigit wiosnę przywołuje.



Przyjmij mnie,
dotknij tajemnicy.
Zatańcz w ogniu,
podąż za uzdrawiającym strumieniem,
zatańcz z ideami, wizjami, słowami.
Pozwól mej muzyce poruszyć twe ciało, twą duszę.
Pozwól mi poruszyć cię,
zainspirować ,
ożywić.
Pozwól rozniecić wewnętrzny ogień.
Bądź ogniem, bądź światłem razem ze mną.










Luty to miesiąc pierwszego ognia, który budzi po zimie zaspaną ziemię. Ogień zaczyna buzować. To czas święta Bogini ognistej. Jedną z bardziej znanych jest Bogini Brigit. Można jej wiele imion przypisać, wiele z jej imion zapomnianych już też zostało. Atrybuty jednak pozostaną podobne.
Ogień ogrzewający ziemie, ogniste kule, wielkie ogniska, symbole słoneczne.
Najbardziej znanym świętem związanych z lutowymi boginiami jest święto Imbolc – oznaczające oczyszczanie poprzez wodę i ogień. Wypada ono 1 lutego. Dzień wcześniej mamy wigilie święta, dzień Bogini Brigit.
Brigit to bogini właśnie odradzającej się wiosny. Nowo rozpalonego ognia, pierwszego płomyka inspiracji, kreacji. Lecznictwa, rzemiosła. Opiekowała się też plonami. Miała więc aspekt bogini płodności. Byłą potrują boginią. Pojawiająca się w aspekcie dziewicy, matki i staruchy.
Jednym z jej tytułów jest "Ogień Inspiracji". Byłą bowiem bogini strażniczką świętego ognia. Luty to czas palenia ognia, inspirowania się jego blaskiem. Wzniecania codziennie rytualnie wewnętrznego ognia działania, kreowania. Tworzenia i transformowania. Można też zasiadać przy świętym ogniu, tworzyć swoją wewnętrzną przestrzeń, ognisko domowe swego ciała.






W mitycznej krainie Bogini Brigit posiadała magiczny sad jabłoni. Podróżowały do niego pszczoły, aby pozyskać magiczny nektar. Kojarzono go z Avalonem. Bywa przez to kojarzona z Panią Jeziora mitycznej krany Avalon. Czy to różne twarze tej samej bogini, tego nie wiem. Na pewno w dzisiejszym Glastonbury – uznawanym za kolebkę współczesnej kultury Bogicznej i za pradawną krainę Avalon – Bogini ta zajmuje poczytne miejsce. Na zmiennie ze świętą Brigit patrzy z wielu witraży, posągów, malowideł czy nazw na witrynach. Aspekt ognistej, żeńskiej energii przeniknął z pogańskich tradycji do chrześcijańskiej. Święta poza imieniem dzieliła również niektóre moce Bogini przypisane.







Postać Bogini i z świętem Imbolc się splata. Obudzona ognistym ciepłem ziemia, budzi się i właśnie ową wczesną wiosnę Bogini przynosi. Do kalendarzowej wiosny wprawdzie jeszcze daleko. Ale od święta światła jakoś tak jaśniej się robi. Pojawia się poczucie wyjścia z zastygnięcia kiełkują pierwsze pomysły, plony pojawią się potem, teraz ich mała zapowiedź. Spirala rozwija się coraz mocniej. Wynurza już z mroku. Mrok, naszego ciała, ogniem się zaczyna wypełniać. A bogini wspiera, roznieca ogień, przypomina o wewnętrznym blasku. Mocy kreowania.
Można swoją kreacje wzmocnić przez przywiązanie proszalnej wstążki na jabłoni. W wigilię święta Bogini chodzi odczytuje prośby i je spełnia.
Inne tradycyjne elementy tego czasu to:
- wysprzątanie domu,
- pieczenie ciasta
- palenie ognia
- spalenie starego krzyża Brigit (symbol słońca, ognia) i wyplecenie nowego
- wieszanie wstążek ku spełnieniu życzenia i dla błogosławieństwa Bogini na kolejny rok.









To czas planowania i kreowania przy nocnym ogniu. A poranek powita nas pierwszym powiewem wiosny. I obietnicą spełnienia.

Pięknego i magicznego czasu dla was.

środa, 13 stycznia 2016

Rytuały Przejścia - dar kultur tradycyjnych.






W dawnych tradycyjnych kulturach na wyspach Bali istniał obyczaj, by każdą napotkaną osobę pytać: Skąd idziesz?, Dokąd zmierzasz? To pięknie osadzało w poczuciu gdzie jestem, kim jestem, jaki mam cel. Pytanie to oczywiście dotyczyło również szerszej perspektywy – takiej jak naszego miejsca na świecie.




Znajomość etapu na jakim jesteśmy, związanych z nim praw i narzuconych obowiązków porządkuje świat. Etapy te mają tendencję kończyć się nieodwracalnie i przemieniać w kolejne. Celebrowanie tych faz, oraz świadome ich przekroczenie, pomaga nam domykać jeden z etapów i rozpoczynać kolejny Przykładowo domykamy etap dzieciństwa, fazy buntu i poszukiwań młodzieżowych, fazę zbierania doświadczeń i wkraczamy w czas działania i plonów.
Etapy naszego życia następują po sobie kolejno. Dzieciństwo, dorastanie, dorosłość itd. Co jeśli dany etap nie jest domknięty? Jeśli wciąż ciągnę za sobą sprawy związane z tym rozdziałem zamiast go zamknąć definitywnie? Mam dwie role nowego i starego etapu. Mieszają się one, robię uniki z miejsca poprzedniej roli np. dziecka, dostaję ulgi, ale nie żyję pełnią roli dorosłego. Nie czerpię wszystkich profitów. Czasem doznanie jakiegoś trudnego doświadczenia, trudnej relacji blokuje nas przed dalszym wędrowaniem po kolejnych cyklach. Wiemy, że dany etap powinien się domknąć, ale nasza niezagojona rana, nie pozwala mu się domknąć. Wtedy niby idziemy dalej, ale wciąż wracamy do niedomkniętego etapu. Uniemożliwia nam on w pełni działanie w kolejnym po nim następującym. Nie pozwala dorosnąć w pełni.
Bywa często, że mamy nie domknięte różne etapy, nakładające się na siebie. Daje to efekt zagubienia w życiu. Jestem wtedy dorosła, ale i reaguje jak dziecko. Jestem kobietą, ale nie wiem co to znaczy.






Przejście z jednego etapu w kolejny oznacza, nie tylko rezygnację z tego co było, ale również nauczenie się kompetencji kolejnego etapu. Uzyskanie nowych umiejętności, innych wzorców emocjonalnych, przywilejów ale i zadań.
Pomaga nam w tym rytuał przejścia. Dziś choć nie nazywamy tego rytuałami - mamy wiele przykładów rytuałów przejścia: 18 urodziny, ślub, świętowanie zakończenia szkoły. Wszystko to wskazuje jak ważną role pełniły dla nas rytuały i jaki mamy głód celebracji, ale i zatrzymania i zrozumienia tego co z nami się dzieje w trakcie zmiany etapu życia.Dziś rolę takich rytuałów przejęły samoistne inicjacje - cienie dawnych zwyczajów. Mierzenie się ze swoim lękiem - poprzez oglądanie horrorów, bądź podejmowanie wyzwań dodających adrenaliny.  Potrzeba naznaczenia tatuażem, kolczykiem, nową fryzurą zaznaczenie domknięcia. Daje to częściowe zaspokojenie rytuału, ale nie spełnia wszystkich jego funkcji. Nie umożliwia spójnego domknięcia poprzedniego etapu, i nie dodaje gotowości do nowego etapu.

Rytuały Przejścia pomagają zmienić status społeczny, role. Wspierają wejście w nową rolę społeczną – uczą nowych kompetencji.
Czas zmiany – czyli rytuał przejścia – ma też czas pomiędzy. Czyli czas dla nas, by odkryć jaka/i ja w tej nowej roli chce być, kim chce być, jakie mam potencjały?

Efekt bywa taki, że młoda kobieta odchodzi z domu rodziców do domu partnera, nie spędzając choć krótkiego czasu sama, by odkryć kim ona sama może być, bez poznania siebie wchodzi w relacje.







Rytuały przejścia składają się z trzech etapów. Etapy te wielokrotnie się odtwarzają samoistnie w naszym życiu, choć nie zauważone i niedocenione mogą powodować wiele bólu w życiu i utknięcie na jednym z nich. Przykładowo – zakończenie relacji to moment na domykanie żałobę, potem potrzeba czasu dla siebie na zbudowanie się, zmianę postawy, uwolnienie od ról z poprzedniego związku, dopiero robi się przestrzeń na kolejny związek. Pominięcie mądrości tego cyklu powoduje często nieprzytomne wskakiwanie w kolejne identyczne relacje. I wieczne noszenie w sobie tego niedokończonego etapu. Na przykład wspomnianej w powyższym przykładzie ukrytej głęboko niedokończonej żałoby 







Rytuał przejścia oferuje:
– Domknięcie i naprawdę pożegnanie tego, co było. Zrozumienie i uzdrowieniem przeszłości.
- Czas dla pobycia poza światem, w sobie, w celu zasilenia, wzmocnienia, skrystalizowania na nowo własnej osobowości wolnej od oczekiwań społecznych, czy też oczekiwań bliskich nam osób, Tu znajdujemy moc i kreatywność do dalszego działania.
- Następnie zmierzamy do nowego etapu, przechodzimy poza strefę komfortu, poza swoją dawną tożsamość. Wkraczamy na nowe wody. Potrzeba tu powoli poznać nowe kompetencje, nowe oblicze siebie. A i pokonać naszego strażnika progu.

Strażnik progu. To strażnik dawnego porządku, starego status quo. Może to być postać naszego krytyka udowadniająca nam, że się nie uda, nie ma sensu, to nasze przekonania uniemożliwiające wejście na kolejny etap, lęki blokujące drogie dalej, demony z przeszłości ściągające w dół. Rodzic upokarzający nas i nie pozwalający iść dalej.

Pokonanie strażnika progu uczy nas nowej kompetencji, bycia takim jakimi mamy być w nowej roli.

I wreszcie sukces nowe miejsce. Czas celebracji, poczucia nowej roli, miejsca, sprawdzenie nowych umiejętności. Realizacji swoim tempem i sposobem zgodnie z poczuciami z fazy wyłączenia.







Cechą rytuału jest jego powtarzalność. Nawet w języku potocznym określenie „rytuał”, „rytualny” odnosi się do zachowań powtarzanych regularnie.
Przechodzimy go zatem wielokrotnie – warto nauczyć się rozpoznawać te etapy w swoim życiu i podążyć za nimi. Dać każdemu z etapów czas i uwagę. Świadomie wychodzić z różnych sytuacji, relacji, układów. Dawać sobie czas na regenerację, rozpoznanie i ruszenie do nowego.
wyjście poza strefę komfortu nowy etap – chodzi o zauważenie i zmianę by wejść w nowe bez starych nawyków. Wiedzieć co ma być porzucone.

Praca z rytuałem przejścia pomaga:

- zamknąć dawne etapy, by nie wpływały na naszą aktualną sytuację, postawę czy decyzję jakie podejmujemy – czyli domyka czas relacji z rodzicami, dzieciństwo, pole rodziny,
- zmienia status człowieka, konkretyzuje postawę, osadza w tożsamości,
- umożliwia elastyczne przechodzenie przez kolejne fazy życia,
- Synchronizuje z rytmami życia,
- daje spójne funkcjonowanie oraz spójną osobowość, nie zmieszaną różnymi dawnymi rolami,
- Rozwija docenianie tego co już osiągnęliśmy poprzez celebrowanie każdego kolejnego etapu, zmniejsza się poprzez to rola krytyka,
- Uczą radzenia sobie z konfrontacjami, konsekwencjami swoich wyborów,
- Pozwalają wyjść poza strefę komfortu,
- Poczuć, a nie wyobrażać sobie nasz cel i nowe miejsce w życiu. Osadzają więc już w nowym, dają praktyczny wgląd w to, jak będzie po spełnieniu celu.

Najbliższe warsztaty pracy z Rytuałem Przejścia już w tę sobotę 16.01.16.
Popracujemy nad każdym z wyżej wymienionych etapów, zmierzymy ze strażnikiem progu, oraz „wypłyniemy na nowe wody”.

Szczegóły warsztatu:  


Zapraszam do komentowania i na warsztaty. 

środa, 11 listopada 2015

Nasze role, mity, scenariusze. Praca w polu (morfogenetycznym) – orka to czy łatwe plony?



Oryginalnie zwrot - pole morfogenetyczne, stosowany był w biologii rozwoju. Jak podaje – Wikipedia „został również, bez podstaw empirycznych, ekstrapolowany poza tę dziedzinę przez Ruperta Sheldrake'a. W jego definicji jest to: ”wypełniające przestrzeń pole o bliżej niesprecyzowanej naturze fizycznej. Pole to, zdaniem Ruperta Sheldrake'a, nadaje określoną formę organizmom żywym, pełniąc funkcję dodatkowego czynnika genetycznego, oprócz DNA.
Pole to ma też silny wpływ na zachowanie organizmów żywych i ich interakcje z innymi organizmami żywymi”.
Kolejna definicja – formatywna przyczynowość – to według wspomnianego wcześniej Sheldrake`a zdolność organizmu do przekazywania pamięci o powtarzających się zdarzeniach poprzez zapisywanie ich w polu morfogenetycznym, a następnie przekazywanie tej informacji potomkom i innymi organizmom żywym poprzez aktywny kontakt z ich polami.

Według Sheldrakea ten proces można również dostrzec w ewolucji społeczności ludzkiej. W ciągu całej historii swego istnienia my – ludzie, podobnie jak inne formy życia, rozwijaliśmy się starając się cały czas lepiej zrozumieć i opanować środowisko i maksymalnie wykorzystać swoje możliwości. Rozwijamy się, przekraczamy swoje granice, ewoluują nasze emocje – wszystko to zwiększa nasze pole morfogenetyczne całej ludzkości i przyczynia się do jego rozwoju. A to co w nim zawarte i wprowadzone przez jednostki staje się dostępne dla wszystkich. Ponad to pole jest poza czasem i przestrzenią. Więc dostęp do informacji mamy w każdym miejscu i czasie – bez potrzeby kontaktu z osobą, która ją wnosi. Jako przykład tego często pojawia się odkrywanie tych samych wynalazków przez kilka osób w różnych miejscach – nie będących w kontakcie.

Inną tendencją pola jest zmiana pola po tym jak zmieniła się jednostka będąca jego częścią.
Zmiana jednostki wpływa na zmianę pozostałych. Tu pojawia się nazwa „rezonans morficzny” (wydarzenia przeszłe działają również na teraźniejszość, nie zależą również od miejsca występowania), oraz zasada setnej małpy. Lyall Watson w książce Fala życia opisuje swoje odkrycie: kiedy grupa małp poznaje jakieś nowe zachowanie, nagle małpy na innych wyspach, nie komunikując się między sobą w żaden „normalny” sposób, również wykazują znajomość tego zachowania.






Moce pola, czyli co z tego wynika dla nas?

- Jeśli określona liczba osób nabywa jakiejś umiejętności, sposobu funkconowania itd., to jest to dostępne pozostałym – zwiększa to możliwości rozwojowe dla każdego.
- Pola morficzne mogą przenosić się w czasie i przestrzeni i że wydarzenia przeszłe mogą wpływać na inne wydarzenia gdziekolwiek indziej. Przykład: Konie rodeo z kaleczącymi się oo drut z ameryki i kolejne pokolenia nie podchodzące do drutu. Hodowcy stawiali elektryczne płotki zabezpieczające przed wejściem bydła w szkodę. Hodowcy z zachodnich stanów odkryli, że mogą zaoszczędzić dużo pieniędzy, tworząc zamiast prawdziwych płotków ich atrapy – czyli malując pasy w poprzek drogi. Fałszywe płotki działały jak prawdziwe, bo bydło stawało na ich widok jak wryte… Czyżby młodsze cielęta nauczyły się od starszych, że lepiej nie próbować konfrontacji z urządzeniem, które może zadać dotkliwy ból? Chyba nie, bo nawet stada, które nigdy przedtem nie miały do czynienia z prawdziwymi płotkami, unikały tych namalowanych jak ognia.


Wiele metod korzysta z pola: Hellinger, Pop, Maind soul, Totalna Biologia. Ja też korzystam z tej gotowej matrycy energetycznej, nakładam na to pracę z mitem osobistym i w ten sposób używam pola. I tu pojawiają się role – mogą być ukryte pod postacią archetypów – Bogiń, Zwierząt mocy.
Mamy różne role w polu. Rodzę się z potencjałem. Moim indywidualnym darem dla świata. Tym co tyko ja mogę wnieść. Zwiemy to powołaniem. Powoli wytwarzać się zaczynają inne role z rodziny wzięte. Poszukiwanie swojego mitu, to uwolnienie z tych ról.

Scenariusz czyli narzucony nam mit – pochodzący od rodziców, nauczycieli, rodu, kultury itd. Tu
występują role, w które wpadamy. Przykład „bycie tą drugą”, choć nie chcę to wybieram taki moment do działania i sprawdzenia siebie, że ponownie na drugim miejscu ląduje. I scenariusz się odtwarza. Praca w polu ma cel reintegracje mitu. By inaczej go napisać.
W swoim polu mamy wiele ról do wyboru – czasem jesteśmy jedną z nich czasem wieloma. Zdarza nam się na lata utknąć w jednej, bez poczucia dostępu do pozostałych. Np. mocna tak zasysa rola matki. Przekłada się wtedy nie tylko na nasze dzieci ale i na relacji z innymi osobami, na sytuację zawodową. Warto rozpoznać swoje role, by mieć dostęp do większej ich liczby. Co daje więcej opcji działania i realizacji siebie. 







 
Są różne typy ról:
- niektórymi nie lubimy być, wtedy inni je dla nas realizują.
– są takie, których nie wiemy, że mamy, ale dają o sobie znać – synchronizują się z naszym polem w ten sposób że podobają się nam u innych, zazdrościmy ich. Czego zazdrościsz – jest w polu – zasłonięte ukryte, ale jest. Tej roli jeszcze nie bierzemy – też innym ją oddajemy.
- rodzinne role – Hellinger tłumaczy to inaczej – to oczywiście inna działka. Tu mam na myśli co innego. Każda rodzina to pole i różne role tam się pojawiają. Nasi rodzice mają role i nam je wyznaczają w polu rodziny ale i w pojedynczych relacjach z każdym rodzicem. Dzieje się to poprzez ich oczekiwania wobec nas, interakcje jakie z nimi tworzymy, lub poprzez gry w jakie jako rodzina ze sobą gramy. Role to co innego niż osoby. Ja nie jestem wujkiem Zygmuntem ale mam tę samą energię co on – mam te role co on, robię to inaczej ale rolę biorę.
- Mogę też korzystać z ról jakie już w polu były albo one korzystają ze mnie jeśli ich nie znam. W końcu nieznajomość historii powoduje jej powtarzanie się. Znając lub poszukując mogę dotrzeć do mocy ogrodniczki – jaką dysponowała moja prababcia. Czy też daru gotowania innej kobiety z rodu. Umiejętności handlowych, silnej woli i wielu innych.
- podgrupą ról rodowych są role matki i ojca. Przed utknięciem w miejscu tych ról ostrzega wiele bajek. Rozpoczynają się one od tego że jest dom rodzinny – dziecko i ciężko pracujący rodzice. Odchodząc i pozostawiając dziecko samo, ostrzegają: „Nie odchodź za daleko”, „Nie wychodź za sad”, „ Nie przekraczaj pola, nie idź do lasu” … Oczywiście najciekawsze są te bajki, gdzie bohater, czy też bohaterka nie posłucha i wyjdzie poza pole określające bezpieczną przestrzeń rodziny. Natychmiast pojawia się coś strasznego, bohaterk/ka ucieka, musi się bronić, coś odnaleźć, odzyskać, gdzieś dotrzeć. Jednym zdaniem ma wiele przygód. Powraca do domu rodzinnego zwycięsko, ale już po przemianie. Z bogactwem nowych umiejętności, z wieloma nowymi doświadczeniami. Ma to czego w domu rodzinnym nie udało by się uzyskać. Analogia do ról rodowych nasuwa się sama. Dają one wybór ale ograniczony do pola rodziny, cała masa ciekawych, czasem niebezpieczniejszych opcji znajduje się za progiem rodzinnego poletka. Wyjście za ten płot daje dostęp do osobistego pola nie zabarwionego rodem. Fajnie poznać to miejsce.
- Mamy też role postrzegane w polu wiedzącym metodą Hellingera, nie będę tu o nich pisać. Wiele bowiem już publikacji na ten temat funkcjonuje.










Co daje praca w polu w moim poczuciu:
- pole jest poza czasem i przestrzenią – oznacza to że wszystkie historie dzieją się tu i teraz. Ta scena z dzieciństwa nadal się odgrywa, wystarczy podobieństwo scenerii, by się scenariusz odpalił
- jest nieintencjonalne, nie robi nam na złość, nie kieruje swoimi intencjami. Jest i działa według swoich zasad. Znając je możemy z niego korzystać
- pole pokazuje co ma, a nie co mi, lub klientowi chce się widzieć. Często jest pomysł na to co będzie, a tu a kuku i inna historia się odpala. Bowiem głowa w ograniczony sposób interpretuje według swego widzimisię. I swego mitu, a tu nie ma co ogarniać i interpretować, pole pokaże najlepszą opcje – samo się odsłoni. Daje więc wgląd bez głowy i jej interpretacji naszych doświadczeń, i tego co nas ogranicza – tożsamości, subiektywizmu. Tu moc obiektywnego oglądu. Terapeuta więc nie interpretuje, nie przypina metki klientowi tylko obserwuje i opisuje pole
- umożliwia dotarcie do nowych, ukrytych zasobów
- poszerzanie swojego ja, swoich potencjałów
- pole to wielość – tu można po wszystko sięgnąć
- rozpoznanie i uelastycznienie przechodzenia z roli do roli. By móc z różnych korzystać, nie utykać gdzieś. By one nam się świadomie działy a nie byśmy w nie wpadali. Przykładowo w roli dziecka, kiedy sytuacja zaczyna przypominać nam scenę z dzieciństwa.
- szybkie przepracowanie tematu, wyjście z Ja i sięganie po nowe,
- myślę, że tu wgląd dzieję się szybciej bez wielu godzin spędzonych na rozmowie
- odzew innych jest również ważny – zyskujemy tu wymiar pracy z grupą.
- integracje tego co obce, poprzez prace w polu bierzemy np. siłę, moc, materię, powoli poznajemy jakie to role w nas i się nimi możemy stawać
- poszerzanie świadomości, tożsamości jeśli pracujemy z kartami – o aspekt mitu – nowe tożsamości. Przykładowo kobiece – używając talii bogiń. My mamy ograniczony zakres kulturowych ról kobiecych - dziewica, matka, dziwka. A tu taki poszerzony aspekt.
- bycie w ciele, nie w głowie więc i z ciała emocje wyciągamy nie tylko głową omawiamy ale i na poziomie doświadczenia pracujemy równowaga wglądu i doświadczenia. Ale i w ciele multum zapisane emocji mamy, jeśli je tylko omawiamy to one nie puszczają. Coraz więcej technik na ciało zwraca uwagę. Tu np. traumy zamrożenia, bóle emocje wczesno - dziecięce
- rozpoznanie ja pośród ról wyjście z tygla tego i widzenie siebie z boku z dystansu.
- Zmiana historii, mitu – tworzenie nowego – zasada 100 małpy – ileś zrobi to się zmieni i wejdzie w pole) – i tu powraca temat wykładu – orać trzeba – bowiem przez wieki historii sporo min na polach posadzonych. Będzie tu kiedyś piękny sad, ale nie wyrośnie on przecież z jednego nasionka.

To nie wyczerpuje tematu, tego co daje praca z polem. Nie jest to również równoznaczne z poznaniem zasad działania pola. Moim celem było jedynie opisanie tej akurat opcji pracy, z założeniem takim, że teren jeszcze mało znany, ale zgodnie z zasadą pola i więcej osób rusza w pole tym łatwiej je przemierzyć.



„Kultury Bogiń – tradycja, mądrość, wiedza – współczesne kontynuacje, czyli ścieżki rozwoju duchowości kobiecej we współczesnej kulturze”.





Dawno, dawno temu istniała piękna pokojowa kraina rządziła nią mądra królowa – Rihana królestwo żyło w pokoju obfitości, celebrowano przyrodę, a ziemia dawała obfite plony. Mąż królowej wyruszył na wojnę przeciwko niej – postanowił zabrać jej święte byki, oraz władze w jej krainie. Królowa wygrała bitwę, ale nie by pokazać mężowi, że jest lepsza ale że jest mu równa. Oddała mu jego własność, osadziła się na swojej wraz z pozyskanym dla jej siły szacunkiem mężowskim. I kraina kwitła dalej. Rajska kraina.

W innym miejscu słońce wpadło przez ażurowe okna napełniając swym czerwonawym blaskiem porannym alabastrowe ściany. W świątynnym kompleksie powoli rozpoczynał się nowy dzień. Kapłanka – na krecie w pięknych szatach przechadzała się po kompleksach świątynnych. Zmierzała w stronę głównego placu, by odtańczyć swój taniec dla bogini. Po zakończeniu rozejrzała się po miejscu, gdzie codzienności towarzyszyła sztuka, piękna architektura – wyrastająca ponad kulturę ówczesnej europy. Wokoło wszyscy powoli wykonywali swoje zajęcia: wytwarzanie olejków, eliksirów, odprawianie rytuałów, celebracji, uprawa roślin. Kolejny Raj na ziemi.
Była też pewna wyspa, gdzie mieszkały również kapłanki, kraina o której cuda opowiadano. Dostęp do niej mieli tylko wybrani. Tylko z przewodnictwem kapłanki można dotrzeć do niej było. Wyspa zwała się Avalon. Świętą rośliną były tam jabłka. Od jabłka do raju już niedaleko.

Słowiańskim Avalonem, gdzie leży raj była wyspa, gdzie biały kamień zawsze jest gorący. Na kamieniu w wodzie siedzą trzy piękne dziewczyny i płótno tkają. Kraina również słynie z cudów, to miejsce przemiany pielgrzymek duchowych. Wyspa zwie się Rugią.

Krainy w różnych miejscach położone mają wspólny mianownik: kultury pokojowe, piękne, idealne. Matriarchat – czyli kultury wielkiej matki, duchowość nosiła żeńską twarz. Kobiety pełniły kapłańskie funkcje. W wielu mitach wymieniany, w wielu kulturach do dziś opowieści krążą o raju utraconym.






Historycznie - 10-8 tys. lat p.n.e. zadziała się wielce znacząca dla naszego rozwoju „rewolucja neolityczna". Przełom w rozwoju człowieka i jego kultury – początek osiadłego życia, budowa osad i uprawa roślin. Początek tego zjawiska upatrujemy w pasie tzw. Żyznego Półksiężyca, w tym kraina Anatolii (tereny dzisiejszej Turcji), tam rozkwitał kult Wielkiej Bogini. Matka ziemia źródło życia i pożywienia stała się obiektem kultu. Cykliczność natury podkreślał cykliczny kalendarz. Jaki również w wielu kulturach agrarnych pod wieloma postaciami istniejący Święty król. Wybranek Bogini, matki. Mąż który co roku umierał i odradzał się na nowo. Wiele Bogiń, wiele imion, odmienne rytuały, piękne zabytki, tradycje trwają w opowieściach, nazwach miejsc, mitach, a także w zabytkach materialnych mają swój wyraz. Jeśli tylko patrzeć tamtymi oczami potrafimy.
Wracając na naukowy szlak:
Matriarchat – hipotetyczny, hierarchiczny ustrój społeczny i polityczny, w którym władzę sprawują kobiety. Termin ten został wprowadzony przez Johanna Jakoba Bachofena w 1861 roku w jego dziele Das Mutterrecht. Dowodem na brak matriarchatu jest kultura grecka – gdzie czczono wiele bogiń, pomimo to pozycja społeczna kobiet była tam niska.
(Wikopedia)

„Obecnie wśród antropologów i socjologów panuje konsensus, że matriarchat w formie zaproponowanej w XIX wieku nigdy nie istniał. (Wikopidia)

Wracam więc na drogę hipotezy, poczucia. Grecja to kraina kultury męskiej – od matriarchatu odeszła już daleko. Wzorce Bogiń czerpała z bogatej kultury m.in.. Kreteńskiej, Przed helleńskiej.
Mamy więc tu elementy kultu Bogiń ale w bardzo okrojonej formie tylko kultu religijnego, bez całej filozofii życia społecznego jaka była ważną częścią kultur bogicznych. Ale o tym nieco później.







Nauka swoim spojrzeniem z rdzeniem twardych teorii, raz obranych i już niezmiennych, bo by się cały gmach teoriami murowany zawalił. Czyli raz postawione cegiełki nie da się wymienić. Postrzega inaczej nieco matriarchat i te czasy, które odeszły. Archeologia bada martwe zabytki, to, co jest, widoczne. Nie patrzy na skały, drzewa, ukształtowanie terenu, nazwy miejsc. Nie dostrzega subtelnych nici powiązań. A na to właśnie patrzyli ówcześni ludzie – nasz problem to, że nie patrzymy okiem epoki tylko z tego poziomu, na jakim jesteśmy. Oceniamy coś w naszym kontekście. Będąc w różnych miejscach pradawnych zadziwiały mnie opisy jedno widziałam – patrząc na obiekt - inny był opis owego obiektu. Co nie pasuje się omija, reszta tłumaczy się konwencjonalnie. Przykład Kreta – pałace Knossos – przewodnik oprowadza rosyjską wycieczkę. Pokazuje sale tronową i mówi – tu siedział i rządy sprawował car. Kilka komnat dalej odnajduje taka co to symboliką jasną do carycy pasuje, i określa ten pokój miejscem, gdzie caryca z dworem swoim siedziała. Ot kulturowe okulary. Podobnie wiele rzeźb w wielu muzeach, kościołach jest zdegradowanych, posągi bogiń określa się mianem kultowych kamieni, choćby gdańskie baby kamienne. Historia czasem mi się wydaje jest kształtowana według widzimisię –nauka, co weźmie do rdzenia, już uznaje za potwierdzone i nie do obalenia. Kolejne elementy pod dane teorię się podkłada. Archeologia to martwa materia, badana i postrzegana oczami naukowców – przykładem znów jest pałac minojski na krecie, komnata króla królowej pałac. Pasuje do naszych europejskich standardów. Od niedawna mówi się o kompleksie świątynnym i rządzących nim kapłankach.




Na szczęście sama ziemia powoli zaczyna do nas przemawiać. Wieki stało Stonehenge i było tam samotne. Ograniczony sposób opisywaliśmy je – jako obserwatorium słońca. Odkopano kolejne elementy patrzenie się zmieniło Aktualnie podoba mi się teoria, że jest to na pamiątkę odchodzących w mroki wieków kultur księżyca. Piękne połączenie było obu tych elementów tutaj. Równowaga żeńskiego i męskiego. Księżyca i słońca. Pojawiają się również w jego okolicy dodatkowe kręgi – dodatkowe informacje.
Wychodząc poza ścieżki archeologii, matriarchat różnie był postrzegany – kobiety dominują, mężczyźni nic nie znaczą. Ciekawie patrzenie na czasy, gdy walka z naturą wymagała siły fizycznej. Przecież te piękne i święte kobiety same sobie wszystkich domów nie zbudowały. Patrząc w mity i legendy nie ma powodu by uznać powyższą definicję za prawdziwą. Raczej jest to kolejna krzywdząca opcja dla czasów Wielkiej Bogini.

Z wszelkich opowieści wyłania się raczej inny obraz. Matriarchat - był to kult życia. Szanowano każdą jego formę. Panował cykl trzech bogiń – Narodziny, życie i śmierć. Życie z nim zgodne płynęło, bez negacji żadnego z tych aspektów (w przeciwieństwie dzisiejszej kultury negującej to co śmiertelne). Wszystko zgodne było z cyklem, z przyrodą, fazami księżyca. Kobiety były strażniczkami kalendarza, ich cykl miesięczny go wyznaczał. Sadziły rośliny, dawały życie. Kultura była kulturą słowa nie pisma – więc bez zapisów, to co sakralne przekazywano inaczej. W ramach inicjacji i wtajemniczeń. Choćby eleuzyńskie misteria– tajemne, do dziś rekonstruujemy – a to jedne z ostatnich, jakie były. Badanie tej kultury szkiełkiem mędrca przypomina rozprawy naukowe nad naszą kobieca anatomią pisane przez męskich naukowców. Pierwsi z nich uważali że kobieta to mężczyzna do środka znaczy ma penisa ale wewnętrznego. To tak na marginesie. 








Kobiecą anatomie sklasyfikowano opisano i zaniedbano dalsze badania. Niedawne badania prowadzone przez kobiety malują nam daleko bardziej skomplikowany obraz naszej anatomii. Dodatkowo pojawiają się subtelne połączenie między mózgiem a nerwem miedniczym. Podobnie z badaniem kultur bogiń tych co je opisują wypisuje się z grona poważnych naukowców.

Jaka więc jest historia? Bogiń jest trzy, jedna wiele?
Wielka matka była jedną boginią o wielu twarzach. Bardzo rozpowszechnił się wizerunek bogini o trzech postaciach. Reprezentowały one trzy etapy życia kobiety, trzy aspekty funkcjonowania, trzy kolory. Dziewica, Matka, Starucha. Kolory im przynależne kolejno to biały, czerwony i czarny. Powiązane to oczywiście jest z fazami księżyca. Cyklem przyrody.
Doprawdy trudno wielość taką w słowa ubrać.








Od neolitu towarzyszy nam Wielka Matka i trudno słowem oddać, jakie były odczucia ówczesnych jej wyznawców, jak wielkie poruszenie kontakt z nią wywoływał. Z nią i z jej emanacją w przyrodzie. Pomijam bogactwo symboliki bogicznej, tradycje – z racji tematu, opisze jeszcze tylko to, co wyłania się z prawieków – czyli jak funkcjonowała taka kultura – i jaką mądrością do dziś może się z nami dzielić.





- Kultura nakierowana była na życie – święty był każdy jego przejaw.
- Przyroda, jako emanacja bogini była uświęcona, cały krajobraz miał symboliczne i sakralne znaczenie. Człowiek był częścią natury.
- Ciało również było uświęcone, każda kobieta miała w sobie aspekt wielkiej bogini.
- Kobiety były święte, jak i mężczyźni – postrzeganie relacji było sakralne – nie przedmiotowe.
- Kobiece łono miało moc dawania życia, było to też miejsce kontaktu z wielką boginią. Seksualność zatem wiązała się z bogatą symboliką, wielką mądrością, ale i przyzwoleniem sobie na przyjemność, jaka z doświadczenia ciała i wspólnego bycia płynęła. Z prawieków mówią do nas o tym posągi bogiń Wagin, lub słynne Shila na GIG – reprezentujące moc łona wraz jego aspektem ochronnym, dającym życie, niosącym moc kobiecą.
- Seks był źródłem radości, nie frustracji. Boskość i seks nie stały w konflikcie – choćby Święte ladacznice.
- Analogia zbiorników na zboża i kobiecego łona. Ziarno siane dawało plony, zbiorniki łona to rodzenie dzieci. Mamy więc analogię plonów, dzieci. Z tej samej energii mogą się w nas i dzieci i plony czy idee rodzić.
- Plemienne życie, kobiety w grupie, współdziałanie, karmienie się sobą, wiele rytuałów, wzajemne wspieranie.
- Bycie w ciele, zmysłach, czuciu, działaniu, przepływie. Nie w odcięciu głowy z logiczną analizą, spekulacją.
- Zwracano się do Mądrości cyklu – uznawano kobiety za będące wtedy za słabe i potrzebujące męskiej ochrony ale jednocześnie za te które wiedzą. Kiedy kobiety miały czas na księżycu – mężczyźni zwracali się do nich po rady. Były one wtedy bliżej kontaktu z innymi wymiarami, jak by na granicy przenikania się światów. I z tamtego stanu niosły one informacje i rady dla swojej osady, wioski itd.
- Kobiety prowadziły inne kobiety, cykl inicjacji, nauka bycia kobietą, poszanowanie i rady od starszych od siebie,
- Kult przyrody święte głazy, wody, drzewa. Powodował, że zanurzeni byliśmy w sakralnym, pełnym znaczeń świecie.
- Również bogata symbolika przedmiotów codziennego użytku i wysoko rozwinięta potrzeba zdobienia swojego otoczenia, domu sprawiała, że otoczeni sztuką i piękną kulturą żyliśmy w nieustannym karmieniu się pięknem.

Bajka? Może. Realnym jednak było, to że nastała nowa epoka. 





           Lilith ofiarowująca Ewie jabłko - symbolika przypomnienia tego, co już zapomniałyśmy



To, co duchowe kobiece zostało uśpione na kilka wieków.
I właśnie tam - na dnie wieków należy mocy kobiecych poszukiwać. Podobnego zdania jest Angelika Aliti Namawiając by kobiety poszukiwały swej mocy w przeszłości, w swej książce: "Dzika kobieta" pisze: "nie znajdziemy jej, jeśli nie udajemy się przez tysiąclecia w podróż w przeszłość, w świat, który jedynie na pierwszy rzut oka wydaje się pogrzebany... W naszej pogrzebanej, przemilczanej i zaprzeczanej przeszłości zawierają się wskazówki, jak mogłybyśmy odnaleźć na nowo drogę do źródła kobiecej energii".
Mamy możliwość powrotu od mądrości rytuałów, sięgnięcia do tego czego uczą nas mity. Sięgania ponownie po moc przodkiń.
Mocą i mądrością była ideologia i dziś możliwy jest:
- Kult i świętość ciała, uszanowanie bycie w ciele nie na zewnątrz.
- Zdrowa, bo święta seksualność
- Bycie w swoich cyklach – celebrowanie miesiączki, cyklów przyrody święta dobrane do kalendarza przyrodniczego zimą czarne boginie latem czerwone itd.
- Współdziałanie kobiece – kręgi, spotkania, wspólne ceremonie kobiet dla kobiet
- Działanie po kobiecemu


Kobiety potrzebują mieszkać w ciele, potrzebują rytuałów, potrzebują innych kobiet – innych to tożsamości kobiecych niż matka. Tylko od nas zależy czy sięgniemy do tego wielkiego zbiornika kobiecej spuścizny, i zaczerpniemy z niego.